Miasto

Ptaki w mieście – Gołąb skalny

Mogłoby się wydawać, że ta pospolita zmora Krakowa nazywa się gołębiem miejskim albo chociaż zwyczajnym, a tu niespodzianka – nazwa gatunkowa to gołąb skalny. Wyróżnia się jednak niejako „odmianę” miejską (gołąb skalny to Columba livia, zaś te mieszkające w mieście to Columba livia f. urbana).

Rozpoznać gołębia potrafi chyba każdy; to średni, niebiesko-szary ptak o charakterystycznych różowych nóżkach i paskach na skrzydłach. Ponieważ łatwo krzyżują się z innymi gołębiami, na przykład grzywaczem albo sierpówką, można spotkać gołębie beżowe albo nieco większe. Z daleka obecność gołębi najłatwiej rozpoznać po ich charakterystycznym gruchaniu. Zwykle gniazduje kolonijnie na budynkach: na strychach, poddaszach, parapetach, balkonach, wieżach kościelnych itp. Gniazdo to płaska platforma z gałązek o ażurowej konstrukcji.

3376570218_54d4a3759b_o.jpg

Pierwotnie gołębie zamieszkiwały tereny nie-górskie (do 4,5 tys. metrów npm), niezalesione, obecnie spotyka się je głównie w miastach i wsiach. Żywią się tym, co znajdą -czyli nasionami, ale nauczyły się jeść także okruszki i tym podobne odpady. Niestety, żywienie się chlebem od ludzi powoduje u ptaków wiele zniekształceń i chorób, ponieważ chleb nie zawiera zbyt wielu substancji odżywczych poza kaloriami – zwierzęta najadają się, ale nie dostarczają potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu witamin i mikroelementów. To, oraz inne zagrożenia miasta związane z zanieczyszczeniami i złą dietą, widać najlepiej na przykładzie ptaków ze zniekształconymi nogami, które przez to kuleją, albo w przypadku syndromu „anielskiego skrzydła”, które to zniekształcenie uniemożliwia lot. Dlatego zawsze cieszy mnie widok zdrowych gołębi na moim osiedlu – wiem, że przynajmniej u nas są w miarę bezpieczne.

Przez współżycie z ludźmi dzisiaj już nie boją się człowieka tak, jak dawniej, często więc spotyka się je żebrzące o jedzenie (doskonale wiedzą, kiedy coś jesz. Będą tylko czekać, aż coś Ci spadnie) albo uprzykrzające życie przez relaksowanie się na balkonach i parapetach – stąd też ze względu na swoją problematyczność niektórzy nazywają je „skrzydlatymi szczurami”. Ich odchody, poza tym, że niezbyt eleganckie i raczej niechciane na sprzętach czy ubraniach, zawierają dużo azotu i fosforu, przez co są szkodliwe dla roślin (wymieszane z glebą „wypalają” rośliny). Jeśli więc macie w okolicy dużo gołębi, dobrze jest zabezpieczyć swoje balkony i okna.

6270797547_9a681a4ba0_o

Jedną z metod odstraszania gołębi jest pokrywanie parapetów ostrymi drutami – ma to ranić ptaki i odstraszać od powrotu. Takie metody są nieskuteczne (gołębie spokojnie potrafią usiąść obok), a jeżeli już zdają egzamin, to są wybitnie niehumanitarne. Dlatego osobiście polecam o wiele skuteczniejsze siatki balkonowe. Wprawdzie ograniczają widok z okna czy balkonu i są dosyć kosztowne (chyba, że zamontuje się je samodzielnie), ale sprawiają, że gołębie i inne ptaki przestają być problemem. W niemal każdym województwie jest kilka firm, które zajmują się zakładaniem takich siatek – wystarczy poszukać po „siatka balkonowa” czy „siatka przeciw gołębiom”. Ewentualnie „siatka dla kota”, ponieważ takie siatki skutecznie pomagają bezpiecznie utrzymać domowe futrzaki po odpowiedniej stronie barierki. No i upewnia nas, że kot czy pies nie będzie polował na gołębie; to bardzo zły pomysł, ponieważ miejskie gołębie są nosicielami wielu chorób i pasożytów (salmonella, rzęsistkowica, nicienie). Jeśli chcemy jeść gołębie (których mięso podobno świetnie nadaje się na rosół), to tylko od hodowców.

Jeśli chodzi o mnie, to moje gołębie są raczej nieszkodliwe – w starym mieszkaniu, gdzie lokalne stado było liczniejsze, niestety ucierpiały moje pomidorki i nic z nich nie wyrosło. Na nowym osiedlu gołębie paskudzą głównie na drzewach, nie balkonach, i jest ich stanowczo mniej. Zauważam, że każde miejsce ma gatunek ptaka, który jest tam najliczniejszy. Nie jest to zależne od wielkości – tam, gdzie się wychowałam, najliczniejsze były wróble, potem przeszłam przez osiedle gołębi aż teraz do kawek. Być może chodzi o pierwszeństwo? Które ptaki były tam wcześniej i zdążyły się rozmnożyć, a przez to zdobyć siłę i teren? Kto wie. Ale dobrze, że jest taka różnorodność.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s