Miasto, Życie

Życie w rytmie natury

Trochę dziwnie ten tytuł brzmi, „w rytmie natury”, skoro ta piecucha jest ewidentnie miejska. Ale to wcale jedno drugiemu nie przeszkadza, i to właśnie chcę pokazać.

Większość osób kiedy słyszy „natura”, widzi las i rzekę, dzikie zwierzęta i wiatr pachnący kwiatami. Bo naturalne znaczy dla nas – nieludzkie, w sensie nie-ludzkie, przez człowieka nietknięte. Nawet słownik tak sugeruje – natura to w jednej z definicji PWN „stan pierwotny przyrody, niezmieniony przez kulturę i cywilizację”. A to wcale nie jedyne znaczenie. „Naturalnie” to też znaczy według zjawisk i procesów zachodzących w przyrodzie. A przyroda to już przecież nic innego – nawet według PWN – otaczający nas świat, ziemia, wiatr, zwierzęta i rośliny; także ludzie. Natura, naturalnie, czyli bez zmuszania. Światowo, według wrodzonego usposobienia.

A temat pojawia się z dwóch powodów. Jeden cieplejszy dzień i trochę mżawki wystarczyło, abym osiedla nie poznała wracając z pracy. Rankiem szaro-buro, zimowo jeszcze, a popołudniem – wszystkie drzewa zielone pąkami, a gdzieniegdzie nawet niemal w pełni ukształtowanymi liśćmi. Ptaki chyba też poczuły wiosnę, bo w sobotnie godziny nieustannie je słyszę. Z widokiem na kwitnące na biało gałęzie za oknem i ptasimi trelami czuję się niemal jak w środku lasu, mimo że jestem w środku miasta. Ciągle w kontakcie z dziką, nie-ludzką naturą, choć tak głęboko wśród ludzi.

To wśród ludzi też jest dobre. Też jest naturalne. Zauważyłam to, codziennie wybierając się na pociąg. Kiedy w radiu zaczynają się fakty wiem, że muszę zacząć się ubierać. Jeśli wychodząc z domu słyszę w oddali pociąg towarowy, mam czas. Kiedy przez park pod domem przejeżdża autobus, wiem, że zdążę w normalnym tempie. Jeśli go nie widzę, muszę przyspieszyć.

Gdybym się uparła, poranki mogę przeżyć bez zegarka, wyłącznie w rytmie natury. Cóż z tego, że metalowo-plastikowej? To moje przecież środowisko naturalne. To miasto, które kocham. Beton nie jest gorszy od drewna. Może nie wytwarza tlenu, ale jest naszym domem. 

Ostatnio jest tyle nagonki na „powrót do natury”. Na diety paleo, chociaż w czasach paleo wcale tak nie jedli. Na zioła, chociaż leki też są z ziół. Na różne cuda, jakby ewolucja i historia nie miały ani miejsca, ani znaczenia. A po co porzucać swój dom i swoją naturę? Urodziliśmy się w miastach i są częścią naszej natury. Tylko tak jak poznać trzeba zioła, żeby się nimi nie zatruć, i wsłuchać w drzewa, aby je zrozumieć, miasto też trzeba poznać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s